Świat telefonicznego sexu



. Aż tu raz, w lutym to było, jak dziś pamiętam, z samego rana, czyszczę klamki, naraz drzwi się otwierają, patrzę, a tu grom z jasnego nieba! — wchodzi pan seksomaniak. Boże święty, jak on, biedaczysko, wyglądał! Skóra i kości, a oczy mu się świecą jak u kota... Zaraz sobie pomyślałam, iż pewnie o wszystkim zapomniał, i o tych bułkach, i o tym, jakiego wstydu się najadł, i o panu Gurtnerze.

Top